w okresie rekrutacji przeprowadzanie badań w Szkolnym Gabinecie Lekarskim w: - Zespole Szkół Agroprzedsiębiorczości im. Szkół Podchorążych Rezerwy w Zambrowie w dniach i godzinach ustalonych z Dyrektorem Szkoły 570 645 210 661 126 021 Celem ogólnym badania było poznanie opinii uczniów na temat bezpieczeń-stwa w szkole, zdiagnozowanie sytuacji szkolnej oraz wypracowanie działań podnoszących bezpieczeństwo uczniów w środowisku szkolnym. Wymienione kwestionariusze ankiety stanowią opracowanie własne. Zawierają one pytania O edukacyjnych badaniach w działaniu w teorii i praktyce Słowa klucze: edukacyjne badania w działaniu, miejsca pamięci, Uniwersytet Mikołaja Kopernika, kompetencje Abstrakt: W artykule sformułowano tezę, że zachowywanie równowagi między przekazywaną wiedzą teoretyczną, a kształtowaniem określonych umiejętności i postaw w dań w Polsce i na Słowacji, stanowi egzemplifikacj ę wykorzystania ró żnorodnych strategii badawczych, zastosowania metod i technik eksploracji w diagnozowaniu zróżnicowanych zjawisk pedagogicznych. W tej części publikacji grupa naukowców realizująca przekrojowe badania w ramach projektu VEGA (1/0913/15) przedstawia swoje rezultaty. Wytyczne sanitarne i budowlane dla gabinetów lekarskich. Po pierwsze – podmiot wykonujący działalność leczniczą musi posiadać przypisany tytuł prawny lokalu, w którym ta działalność się odbywa. Dokument może mieć formę umowy najmu lub dokumentu własności. Niepubliczne placówki medyczne muszą spełniać wszelkie wymogi w okresie rekrutacji do szkół badania będą przeprowadzane w szkolnym gabinecie lekarskim w: - Zespole Szkół Technicznych. im. W. St. Reymonta w Czartajewie . ul. Długa 130, 17-300 Siemiatycze. w dniach i godzinach ustalonych. z Dyrektorem szkoły. Wtorek 14:00-16:00 . 696 018 300. 537 889 769. Środa 8:00-10:00. Piątek 8:00-10:00 Słowa kluczowe: badania przesiewowe • dzieci w wieku szkolnym • audiometria tonalna • Afryka Adres autora: Weronika Świerniak, Światowe Centrum Słuchu, ul. Mokra 17, Kajetany, sdyFo. Autor: Emilia, mama Laury Data: styczeń 16, 2013 Kategoria: Historia Laury | komentarzy 90 Nie mamy szczęścia do pogody podczas naszych wspólnych wyjazdów, ponieważ zazwyczaj trafiamy na śnieżycę i oblodzone drogi. Tak było w trakcie podróży na Święta do rodziny, jak i podczas wyjazdu do Warszawy, z którego wróciliśmy wczoraj późnym wieczorem. Na szczęście mimo niesprzyjającej aury, do celu dojechaliśmy cali i zdrowi, a do domu wróciliśmy dodatkowo z fenomenalnymi wiadomościami! W poniedziałek razem z Laurą pakowałyśmy bagaże i grzecznie czekałyśmy, aż Kuba skończy pracę, aby móc ruszyć w podróż. Kuba nie mógł wziąć urlopu, dlatego wyjazd możliwy był dopiero bardzo późnym popołudniem. Mimo późnej pory, padającego obficie śniegu i fatalnych warunków drogowych, mniej więcej o północy dotoczyliśmy się do Warszawy. Laura całą drogę była w doskonałym nastroju – zresztą jak zawsze, podczas wszelkich podróży. Po przyjeździe pośpiesznie położyliśmy córkę spać, ponieważ rano czekało nas wyjątkowo ważne badanie w Centrum Zdrowia Dziecka… Wyjazd do CZD planowaliśmy już od kilku miesięcy, a badanie, które chcieliśmy tam przeprowadzić, miało dać nam odpowiedzi na ważne pytania dotyczące przyszłości córeczki. Od czasu operacji usunięcia jelita grubego, a następnie zespolenia jelita cienkiego z odbytem, Laura boryka się z bardzo poważnymi problemami. Cierpi na zaburzenia wchłaniania pokarmów, co wymaga od niej przebywania na ciągłej diecie, na zbyt częste wypróżnienia, boryka się z biegunkami powodującymi bolesne odparzenia, a także ma problem z kontrolą potrzeb fizjologicznych, przez co ciągle musi chodzić w pieluszkach. Obserwując to wszystko bardzo się baliśmy, że Laura już do końca życia będzie mieć kłopot z nietrzymaniem stolca, że podczas operacji mogło np. dojść do uszkodzenia zwieracza lub powstania zrostów uniemożliwiających prawidłowe wypróżnianie. Mieliśmy też wątpliwości, czy faktycznie powinniśmy zmuszać Laurę do nocnikowania, skoro być może ze względu na uszkodzony zwieracz nie będzie ona w stanie nigdy się tego nauczyć? Wszystko to spędzało nam sen z powiek, a ponadto zdawaliśmy sobie sprawę, że życie z takim problemem, jak konieczność ciągłego chodzenia w pieluchach, może być w przyszłości dla Laury bardzo wstydliwe i uciążliwe. Dla mnie osobiście świadomość, że Laura jako dorastająca dziewczyna wciąż może mieć problem z kontrolą fizjologicznych potrzeb, było wizją trudną do zaakceptowania… I chociaż Laurka jest jeszcze malutka, to przecież kiedyś stanie się kobietą i wtedy kłopoty dnia dzisiejszego mogą urosnąć do rangi gigantycznych intymnych problemów… Właśnie dlatego zdecydowałam się pojechać do Warszawy i wykonać dziecku badanie o nazwie manometria odbytu, które miało ostatecznie rozwiać wszelkie wątpliwości. Manometria miała odpowiedzieć na pytanie, czy zwieracz u córeczki jest uszkodzony, czy też nie i czy w przyszłości ma ona szansę na kontrolę swoich fizjologicznych potrzeb. W CZD trafiliśmy na świetnego lekarza z bardzo dobrym podejściem zarówno do dzieci, jak i do rodziców. Pan doktor wydawał się osobą niezwykle kompetentną i zaangażowaną, co dodało nam wszystkim otuchy. Jednak mimo fachu i wyrozumiałości lekarza, badanie i tak okazało się dla córeczki bardzo nieprzyjemnym, wręcz traumatycznym przeżyciem. Polegało ono na wprowadzeniu do pupy specjalnej rurki, która przy pomocy komputera sprawdzała pracę zwieracza oraz mierzyła ciśnienie wewnątrz ciała. Rurkę trzeba było wprowadzić przez poraniony, obolały odbyt, co sprawiło, że Laura bardzo cierpiała z bólu. Córeczka musiała być dodatkowo na siłę przytrzymywana w odpowiedniej pozycji, co wywołało u niej jeszcze większy stres. Ale mimo tych wszystkich nieprzyjemnych rzeczy, badanie trzeba było wykonać, dla dobra dziecka, o czym wiedzieliśmy wszyscy biorący w tym udział. Nasza determinacja na szczęście była na tyle duża, że udzieliła się również Laurze – mimo bólu i potwornego stresu udało się nakłonić córeczkę do współpracy z lekarzem i do wykonywania jego poleceń. Dzięki temu badanie zostało poprawnie wykonane, a diagnoza szybko postawiona. Wynik badania wynagrodził nam wszystkim stres związany z jego przeprowadzeniem – okazało się, że zwieracz jest całkowicie sprawny i w opinii lekarza, Laura prędzej czy później nauczy się kontrolować swoje potrzeby fizjologiczne. Lekarz uprzedził, że to wszystko jednak wymaga czasu, że być może nawet kilka lat trzeba będzie borykać się z dietą i czekać, aż okaleczony przewód pokarmowy zregeneruje się po tych wszystkich operacjach. Ale mimo to prędzej czy później funkcja trzymania stolca powróci do normy, a Laura z pewnością nie ma przed sobą wizji ciągłego chodzenia w pieluchach. To dla nas fantastyczna informacja, która napawa nas optymizmem na następne lata! Przecież wszelkimi sposobami, każdego dnia dążymy do tego, aby życie Laury stało się kiedyś zupełnie normalne, a wynik tego badania jest kolejnym milowym krokiem właśnie w tym kierunku! Wracaliśmy z Warszawy jak zwykle długo i jak zwykle w kiepskich warunkach drogowych, ale za to bardzo szczęśliwi. Siedziałam na tylnym siedzeniu samochodu i rozpamiętywałam, ponieważ wizyta w CZD od nowa przywołała we mnie wspomnienia. Przypomniałam sobie, jak snułam się kiedyś po tych szpitalnych korytarzach nie wiedząc, jaka mnie czeka przyszłość i nie marząc nawet o tym, że kiedyś będę mogła przyjechać tu z Laurą „rekreacyjnie” na zwykłe badanie. Podczas pobytu w CZD moją uwagę przykuły czerwone serduszka Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, które z dumą lekarze nosili na swoich fartuchach. Było też gigantyczne serce naklejone na drzwiach pracowni, bodajże pracowni rezonansu magnetycznego – prawdopodobnie sprzęt do badań znajdujący się za tymi drzwiami był właśnie darem Orkiestry. Oczy zaszkliły mi się na widok tych serduszek, bo przypomniałam sobie, jak kiedyś sprzęt WOŚP ratował życie mojego dziecka nie tylko w tym szpitalu, ale także w kilku innych. A teraz ten sprzęt z serduszkami ratuje życie innym dzieciom – ich matki też snują się przerażone po szpitalnych korytarzach, tak, jak ja kiedyś, ale wiele z nich za jakiś czas otrze łzy i wróci ze swoimi dziećmi do domu. Zaangażowanie lekarzy i podarowana przez WOŚP aparatura z pewnością wydobędą z otchłani śmierci jeszcze niejedno dziecko – oby jak najwięcej… I tak sobie myślę, że nigdy w życiu nie pozwolę się przekabacić ludziom, którzy krytykują WOŚP i próbują pomniejszyć zasługi tej organizacji. Nie dam się wkręcić w tą antyowsiakowską propagandę, w chorą filozofię nienawiści do Orkiestry, która ostatnio z wielką zajadłością dorwała się do głosu. Ja z dziką przyjemnością wrzucam datki do puszki WOŚP i będę wrzucać zawsze!!! A dlaczego??? Dlatego, że widziałam efekty jej pracy na własne oczy i myślę, że widziało je również wielu innych rodziców walczących o życie swoich dzieci. Każdy, kto spędził w szpitalach dłuższy czas, każdy, kto drżał o życie swojego chorego dziecka dobrze wie, ile tak naprawdę zawdzięczamy tej Wielkiej Orkiestrze. Łatwo jest krytykować, pomawiać i insynuować, jak się nigdy dziecka w szpitalu nie miało. Łatwo jest rozliczać Owsiaka z każdej złotówki, zwłaszcza, jeśli się samemu nigdy dla Orkiestry złamanego grosza nie dało. Łatwo jest krzyczeć, że finał WOŚP jest zbyt spektakularny i zbyt kosztowny, chociaż każdy głupi wie, że to właśnie specyfika i medialność tej imprezy jest gwarancją jej sukcesu, gdyż bez koncertów i sztucznych ogni wielu ludzi nie ruszyłoby się w ogóle z domów. Łatwo jest zarzucać Orkiestrze, że wyposażając szpitale wyręcza państwo polskie i tak naprawdę robi więcej złego, niż dobrego. Pewnie, że łatwo jest krytykować, najlepiej siedząc wygodnie w fotelu, kiedy jest się zdrowym, kiedy się ma zdrowe dzieci i mało problemów – wtedy wszystko jest łatwo. Ale już o wiele trudniej się zrobi, gdy na świecie nieoczekiwanie pojawi się chore dziecko – i to tak bardzo chore, że na szpitalny oddział pośpiesznie przyjdzie ksiądz i zaproponuje błyskawiczny chrzest… A lekarze jak oparzeni zbiegną się nagle wokół dziecka próbując za wszelką cenę rozniecić tą bladą iskierkę życia, która na oczach zrozpaczonych rodziców coraz bardziej przygasa… Waśnie wtedy Ci sami lekarze wyciągną specjalistyczny sprzęt, często oklejony serduszkami Orkiestry i zaczną dziecinę badać, i ratować, i operować, i przywracać rodzicom wiarę w ocalenie życia ich ukochanego maleństwa. W tym właśnie momencie zrozpaczeni ludzie wzniosą oczy do nieba i podziękują Bogu za tych lekarzy, za ten specjalistyczny sprzęt i za te naklejone na nim czerwone serduszka… Tak to właśnie wygląda z punktu widzenia matki, która to wszystko widziała. I niech gadają na Owsiaka co chcą, niech go nazywają złodziejem, niech się czepiają wolontariuszy i tak dalej – mam to osobiście gdzieś! Śmieszą mnie ludzie i niektóre organizacje charytatywne, które traktują WOŚP jak jakąś cholerną konkurencję i za wszelką cenę próbują udowodnić, że to one są lepsze. Irytuje mnie publikowanie na portalach społecznościowych sprawozdań finansowych np. Caritasu i porównywanie ich do sprawozdań WOŚP, aby udowodnić wyższość tej pierwszej organizacji (Co to ma do cholery być? Jakiś wyścig szczurów o jałmużnę dla potrzebujących???). Śmieszą mnie ludzie i organizacje, które konkurują z WOŚP niczym panienki w konkursie piękności, zamiast połączyć siły we wspólnej walce o pomoc dla ludzi chorych i potrzebujących. Przecież zamiast się kłócić, można by połączyć siły i wspólnie zdziałać o wiele więcej! Przecież ludzi w potrzebie jest tak dużo, że nawet 10 Orkiestr i 10 Caritasów razem wziętych nie byłoby w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb! Więc po co ten jad, po co ta zawiść, po co licytowanie się „kto jest lepszy?”, po co kopanie dołków pod sobą, skoro i tak wszyscy teoretycznie walczą o to samo, czyli o dobro drugiego człowieka? Drażni mnie też wytykanie palcem nieuczciwych wolontariuszy WOŚP przez inne organizacje charytatywne, bo to szczyt hipokryzji – te same organizacje mają przecież w swoich szeregach dokładnie tyle samo złodziei i tyle samo przypadków nadużyć. Bo wszędzie, gdzie pracują ludzie, zdarzają się przypadki nieuczciwości – zarówno w szpitalu, w szkole, w sądzie, w hipermarkecie jak i w kościele. A głoszenie tezy, że WOŚP jest złe, podczas gdy inne organizacje są czyste jak łza, jest naprawdę tak mało przekonujące, że aż bije po oczach. I nie obchodzi mnie nic a nic przystanek Woodstock, ani to, ile Owsiak zarabia (tak samo, jak nie interesuje mnie, ile zarabiają pozostali ludzie). Gwiżdżę też na to, jak Owsiak chodzi ubrany, jakim stylem języka mówi i czy używa przekleństw, bo to wyłącznie jego sprawa. Mam także gdzieś jego poglądy polityczne i poglądy dotyczące eutanazji, bo każdy ma prawo mieć w tej kwestii jakieś poglądy. Nie mam też zamiaru wyliczać popełnionych przez niego błędów i wpadek, ponieważ każdy z nas popełnia w swoim życiu takich błędów co niemiara. Nie obchodzi mnie kompletnie to polskie piekiełko, gdzie ludzie zamiast cieszyć się z cudzych sukcesów, zamiast łączyć się w słusznej idei i propagować działalność charytatywną, wolą podkładają sobie świnie. Gardzę takimi zachowaniami jak również gwiżdżę na „święte” oburzenie, które z pewnością pojawi się na tym blogu po opublikowaniu mojego wpisu. Na szczęście ogromna część społeczeństwa też na to gwiżdże, co można poznać po ilości wsparcia udzielanego Orkiestrze oraz bitych przez nią z roku na rok rekordach. Mnie OBCHODZI TYLKO TO, że sprzęt Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy ratował kiedyś życie mojej córce oraz ratuje cały czas życie innym chorym dzieciom. Obchodzi mnie, że wszystkie noworodki w polsce mają dzięki Orkiestrze robione przesiewowe badanie słuchu. Interesuje mnie też to, że Polacy są zdolni tak wspaniale się zorganizować i zmobilizować w celu niesienia pomocy drugiemu człowiekowi. Obchodzi mnie także to, że polska organizacja charytatywna, jaką jest WOŚP, potrafiła stworzyć na tyle spektakularną akcję, że stała się ona fenomenem w skali międzynarodowej. Interesuje mnie również fakt, że Polacy, wcześniej znani za granicą często raczej z niechlubnych rzeczy, teraz są podziwiani za akcję WOŚP, za ten narodowy zryw, za wielkie serca i za optymizm, który jest tam naszym znakiem rozpoznawczym. Ale najbardziej interesuje mnie to, że wobec nieudolności polityków rządzących naszym krajem, wobec tragicznego systemu organizowania opieki zdrowotnej przez NFZ, my, Polacy, i tak potrafimy temu zaradzić. Potrafimy jednego dnia zmobilizować się i mimo doskwierającego mrozu wyjść z domu, aby wrzucić do charytatywnej puszki swoje oszczędności. To mnie wyłącznie interesuje i to przywraca mi wiarę w ludzi. Właśnie dlatego mam ogromną nadzieję, że Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy będzie grała z wielką pompą do końca świata i o jeden dzień dłużej, na przekór wszystkim, którzy jej źle życzą. A ja od siebie dziękuję Polakom za kolejne miliony złotych, które zostaną przeznaczone na nowy i jakże bardzo potrzebny sprzęt do szpitali. Dziękuję Polakom za ich optymizm, mobilizację i bardzo wielkie serca. I choć na co dzień staram się mówić piękną poprawną polszczyzną, to w tym momencie przekornie pożegnam się bulwersującym dla przeciwników Orkiestry żargonem „Siema”! 🙂 Laura na zimowym spacerze Rozmowa DD TVN (kliknij na zdjęcie, aby zobaczyć program) zapytał(a) o 17:20 Jak wygląda bilans w pierwszej gimnazjum? wygląda bilans w pierwszej gimnazjum? 2. Po szkole krąży plotka ze będą badc miejsce intymne... Czy to może byc prawda? Odpowiedzi ja jak byłam na tym badaniu po zważeniu i zmierzeniu lekarz kazała mi się rozebrać a ja jej na to ie a ona nie wyłupiaj się i się rozbierz to ja pani nie ginekolog a ona masz się rozebrać a ja [CENZURA] wyszłam trzasnęłam drzwiami i poszłam do domu :P Witam Was wszystkich,moj bilans w naszej wiejskiej przychodni ktory miałem w ostatni piątek wyglądał następująco,w wyznaczonym dniu bilansów trzeba było zgłosic się rano do rejestracji i cierpliwie czekac w kolejce ze swoimi rówiesnikami okolo godziny na kolejki były dwie, wywoływano nas na bieżąco do jednego z dwóch gabinetów,raz dziewczyna raz wejściu zastałem ku mojemu zdziwieniu młodą pielęgniarkę która poprosiła mnie do stolika o wypisanie ankiety zdrowia,po jej wypełnieniu zapytała czy jestem przygotowany dostatecznie do bilansu,zapytałem co mam przez to jej zadniem jest kontrola czystości pacjenta,czy ma czyste ubranie,swieżą bieliznę i czy przed wizytą był się tak,zapytała jeszcze czy jestem wypróżniony,ku zdziwieniu odpowiedziałem z małym rumieńcem,że takim razie przystępujemy do wstępnego przeglądu-powiedziała,kazała rozebrać się do bielizny,sciągnąc skarpetki i koszulkę również ,przyznałem jej wtedy,że się wstydzę,że żadna lekarka nie widziała mnie jeszcze w bieliznie,ona odparła,że bym się nie krępował kiedyś musi być ten pierwszy się po mału przy niej rozbierac,krępowało mnie to,ubrały białe rękawiczki jak już byłem rozebrany,podeszła i kazała otworzyc usta,zaglądała do gardła,przejżała włosy,paznokcie u rąk i nóg,kazała podniesc stopy,oglądała pachy poczym kazała się ubrac i przejsc do następnego tam po mnie i razem weszlismy do gabinetu młodą Panią Doktor i dwie studentki z Akademii Medycznej-tak je przedstawiła,bardzo się ich obecnością skrępowałem,cały byłem czerwony,wstała od stolika i się zaczeło,kazała się rozebrać,gdy sciągnąłem bluzę,buty i koszulę zapytałem czy wystarczy,jedna ze studentek odpowiedziała,że bezwzglądnie nie,nabrałem wody w usta i siągnąłem jeszcze spodnie i koszulkę i zostałem samych w majtkach,wtedy Pani doktor pokręciła głową i powiedziała do jednej ze studentek,powiedz mu co trzeba,tamta popiła jeszcze łyk kawy wstała i powiedziała,że mam się rozebrac do naga ponieważ nie zaliczą mi się,po chwili sciągłem w koncu majtki a one wszystie wstały i zaczęły mi się przyglądać,niewolno było się zasłaniac i stac rękoma w zdłóż zaniosła moje ubranie i plecak do przebieralni było straszne,nigdy nie byłem nagi przy obcych kobietach i tych powiedziała róbcie swoje,najpierw mnie zmierzyły i zważyły,każda z osobna mierzyła mi ciśnienie i osłuchiwała,dotykały mi cały kręgosłup aż do początka pupy,oglądały stopy,ugniatały brzuch,oglądały język,kazały pokazac pachy,pózniej jedna usiadła i kazała podejsc,złapała mi siusiaka i podniosła do góry,byłem cały czerwony i starałem się nie płakać,oglądała na nim skórę a druga przyniosła jakąś mać w między czasie,obie patrzyły na niego a jedna z nich sciągła mi z niego skórę,a on zaczął dziwnie szybko się wydłużac w lewo,pózniej badały mi jąderka,najpierw jedna a potem druga,poczym kazały się położyc na brzuchu,jedna z nich złapała moje pośladki i mocno je od siebie odchyliła i oglądała mi pupę,poczym jedna posmarowały mi to miejsce czyms sliskim i zimnym poczym kazała wstac,obrucic się i schylic,druga stała z tyłu za masakra,tamta włożyła mi palec do pupy,zaczeło bolec,gdy próbowałem się odsunąc tamta kazała się nieruszać,ta druga obracała nim raz w lewo raz w prawo,to badanie było okropne,ponieważ bardzo bolało a po poerwszej minucie posikałem się jakims lepkim mlekiem które mi wypłynęło poniważ nie mogłem utrzymać,lekarka wtedy się zarumieniła i powiedziała ,zdrowy chłop,zróbcie mu jeszcze badanie wzroku i niech idzie do pokoju obok,po badaniu wzroku,pobrały mi krew i kazały nasikac do jakiegoś skonczyłem badanie lekarka dała mi kartę wyszedłem z tamtąd się ubrać do pokoju obok zastałem tam czekającą koleżankę i kolegę z klasy,to było okropne widzieli mnie nago i musiałem się przy nich pierwszy raz u lekarza i nigdy więcej tam nie pójdę. Dostajesz kartki takie i idziesz z nimi do przychodni , on (lekarz) tam ci może zrobić szczepionkę , zbadać itd. miejsc intymnych w szkole nikt nie ma prawa badać ! od tego jest chyba ginekolog , prawda ?! blocked odpowiedział(a) o 16:58 u nas w spl na przeciwko mamy przychodnie i poprzednie 1 gm. (ja jestem teraz w 1) były na takim bilancie i mówili że wchodziło sie po 2 os. i dziewczyny miały sie rozebrać do majtek (staniki też zdjąć) a chłopaki do naga ale nie wiem co tam robiono im też sie boje blocked odpowiedział(a) o 17:22 Mieżą wzrost , sprawdziają puls (ciśnienie) i ile ważysz. zaaaaaal tylko cie zwaza i zmierzą i moga ogladac wadeplecow sara15 odpowiedział(a) o 17:25 w szkole:wzrost,waga,postawa jakie leki bierzesz i wogóle u lekarza:tak jakaś skala za ile dostaniesz okres na naciska na brzuch itp(no chyba że już masz to nie). już nie pamiętam :p ale to tylko takie podstawowe Spokojnie. Mnie czeka bilans w przychodni, ale ten w szkole mam już za standardowe badanie - ważenie, mierzenie, mierzenie ciśnienia, badanie wzroku i mam mowy o żadnym badaniu stref intymnych lub rozbieraniu się. Jedyne, co musiałam zdjąć to bluzę, buty i zegarek, aby masa ciała była jak najbardziej zbliżona do prawdziwej (a szkoda, bo mam dużą niedowagę i nie udało mi się zwiększyć masy ciała ciuchami - a miałam taką nadzieję... ;-)) zważą Cię, zmierzą, sprawdzą wzrok, kręgosłup... dadzą kartkę z którą musisz pójść do swojego lekarza żeby Ci wypęłnił . ;) blocked odpowiedział(a) o 17:50 1. Ważenie, mierzenie, ciśnienie. 2. Nie Ja w 1 klasie gimnazjum miałem cos takiego ze kazali nam sciągnąc koszulke , spodni nie i jeszcze buty , mierzyli wzrost , cisnienie i wazyli nas , i jeszcze kregoslup , to tyle , nic strasznego :) immodest odpowiedział(a) o 20:35 Do higienistki wchodziłyśmy po 5. Badała wzrok, ciśnienie, wagę i wzrost. Później u lekarza badano mi kręgosłup, pytała się czy już miesiączkuję i chyba tyle ;d u nas trzeba się rozebrać do naga i ona ci tam sprawdza narządy . To jest obleśne .. szczerze mówiąc jeszcze na nim nie byłam ale po opisie koleżanek chyba nie pójdę .. walić ich. jestem zdrowa szkolny mam za soba, ale u lekarza jeszcze nie bylam. w szkole waga wzrost kregoslup cisnienie wiec nic strasznego, a lekarza byc moze bedzie trzeba sie rozebrac ale to juz zalezy od lekarz. nie ktorzynp. po prostu na chwile Ci majtki odchyla Bilans u higienistki:Wchodzisz do gabinetu, zdejmujesz buty i pielęgniarka Cię waży, mierzy, później mierzy ciśnienie, sprawdza włosy. Na koniec sprawdza twój wzrok i słuch. Daje Ci kartkę którą wypełnia rodzic i masz bilans u lekarza w szkole albo w u lekarza:Wchodzisz do gabinetu i lekarz każe Ci się rozebrać. Zdejmujesz bluzę i Cię bada stetoskopem, potem bada gardło a na koniec robisz skłony i lekarz sprawdza, czy masz prosty kręgosłup. Lekarz jeszcze może spytać czy regularnie miesiączkujesz. Nie ma mowy o badaniu miejsc intymnych, przynajmniej tak było u mnie. Nie martw się nikt nie będzie sprawdzał ci miejsc intymnych ja miałam tak poszłam do przychodni no i po prostu kazała mi ściągnąć buty aby zważyć i zmierzyć zbadała ciśnienie wzrok itp a później kazała ściągnąć bluzę koszulkę stanik ale nie będziesz musiałem jej pokazywać psirsi tylko staniesz tyłem do niej i zbada ci kręgosłup potem skarze ci się ubrać i koniec. Nic strasznego mikizie odpowiedział(a) o 09:13 Bilans wygląda tak. Badają cię w szkolę po czym idziesz do przychodni do lekarza i będzie ci sprawdzał wzrok,wagę,wzrost itd. ale nie będziesz się musiał rozbierać na szczęście :P wiem co mówię bo dziś byłem FixO2 odpowiedział(a) o 23:01 Ja byłem dzisiaj na bilansie jest to najgorsze badanie jakie miałem no więc na początku bylem z mamą u lekarki/pilegniarki miala okolo 28 lat.. Kazała mi się rozebrać ja nieśmialy bo koledzy mowil ze trzeba majtki zdjecmowac niewiezylem, wiec zdjalem buty koszulke bluze zostalem w spodniach skarpetkach i majtkach i pytalem czy tyle cyz mam spodnie zdjąc powiedziała ze spodnie narazie nie kazała mi podejs do biurka, gdy bylem przy biurku usiadlem na taborecie obsluchala mnie swoją magiczną słuchawką a pozniej robilem sklony a ona sprawdzala mi kręgoslup cyz prosty,musialem przejsc dwie dlugosci gabinetu aby sprawdzic cos sam niewiem co pozniej badała mi wzrok na sam koniec ja myslem ze koniec zmiezyla mnie i zwazyla. Powiedziala zebym zalozyl koszulke ja ucieszony zalozylem ona siedziala wypisywalo wsyztsko w karcie okolo 2 minuty mama siedziala na oprzeciwko ja stalem, pozniej zapytala czy wstydze sie mamy ja zapytalem w jakim sensie a ona odpowiedziala czy chcialbys zeby mama widziala twoje miejsce intymne ja sie wkuzylem i zaczerwienilem i powiedzialem ze wolalbym aby mama niepatrzyla ona powiedziala do mamy czy mogla by wyjsc zrobi mi badanie 5'cio minutowe i przejdziemy do innego pokoju.. Gdy poszlismy do drugiego pokoju siedziala tam już strsza Pani doktor i jedna mloda asystentka okolo 22 lata ta Pani któa mnie miezyla itp wyszla do mamy a ja zostalem z tą starszą panią i mlodszą asystentką one siedzialy ta starsza wyciagnela kartke z biurka i zapisywala, powiedziala zebym sie rozebral to zdjolem koszulke powiedziala zeym sie niewsytydzil i zdjąl spodnie i reszte, mlodsza asystenktka bardzo sie na mnie patrzyla bylem zawstydzony zdjalem spodniej skarpetki i pytalem cz moze byc i mlodsza powiedziala zebym sie niewyglupial i zdjąl majteczki badanie potrwa bardzo krotko i sie usmiechnela ja caly zaczerwieniony zdjąlem majtki i zakrylem czule miejsce rękami podeszla do mnie starsza Pani sprawdzila mi wlosy pozniej paznokcie i nóg a na kącu powiedziala zebym pokazal paznokcie od rąk ja zawstydzony bo zaslanialem rękoma czule miejsce musialem odslonic odlonilem pokazalem paznokcie mlodsza asystenka caly czas na mnie patrzyla jak bylem goly i stalem,,, starsza pielegniarka/doktorka usiadla zapisala w karcie a pozniej powiedizala do mlodszej rob co do Ciebie nalezy i sie osmiala wiec podeszla do mnie kazala sie odwrucic tylem odwrucilem sie zalozyla rękawiczki i zaczela macac moje posladki pozniej usiadla zapisala w karcie cos ja czerwony ona na mnie spojzala i zapytala dlaczeog sie tak stresuje bylo przedmną duzo chlopcow ktorzy mieli to samo cwiczenei nic niepowiedzialem usmiechnalem sie, zapytala pozniej czy penis mi sie wydluza niewiedzialem o co chodzi odparlem " nie " ona zapisala a z racji tego ze mialem male loniaki zpytala ile razy juz golilem powiedzialem ze niewiem ale pare razy bylo myslalem ze spale sie zewstydu gdy ta mloda asystentka tak mnie wypytywala patrzyla mi na penisa i cos zapisywala po pytaniach, myslalem ze to koneic wiec spytalem czy moge sie ubrac a ona odparla ze jeszcze nie w tym czasie starsza pilegniarka/doktorka wyszla zostalem sam z tą młodą asystentką, podeszła do mnie zaczela macać moje jądra i ściskac i pytać czy boli powiedzialem ze troche a ona to dobrze i sie usmiechnela usiadla zapisala cos na kartce kazala podejsc podeszlem i zaczelo sei nagorsze powiedziala "nieboj sie " i wziela mojego penisa do ręki i i dwoma palcami ściągneła naplet.. pozniej oglądala sie z bliska i znow zalozyla naplet w tym czasie moj czlonek powstal ona sie tylko usmiechnela zaczela go oglądac i jeszcze raz jądra zaczela cos pisac ja bardoz zawstydzony i caly czerwony zakrylem swoje genitalia rękoma i czekalem az moge sie ubrac, po 2 minutach weszla starsza pielegniarka siedziala i patrzyla sie na mnie i usmiechala i odparla chyba juz mozesz sie ubrac i zapytala tamtej drugiej - tak Asia? a ona odpowiedziala tak tak, wiec wrescie ucieszony zaczalem sie ubierac zalozylem koszulke i gdy zaczalem ubierac majtki weszla mama zauwazyla mojego penisa i przy pielegniarkach powiedziala oj synu jaki owlosiony powninienes ogolic, ja caly czerwony i zarazme wkurzony zaczalem sie szybciej ubierac ap ielegniarki zaczely sie usmiechac mama zapytala i jak badania a mloda odparla bardzo dobrze zdrowy chlopak, a mama to bardzo dobrze a starsza pielegniarka odparla racja najwazniejsze dla mamy zdrowie syna i sie usmiechnela mloda zaczela pisac w karcie gdy bylem ubrany dala karte mamie i wyszlismy nigyds w zyciu niepojde na te badania... hej mam na imie zuzia i miałam ten bilans w czerwcu. tak wiec teraz opowiem krok po kroku jak wyglądał ten bilans w 7 klasie a było strasznie. żeby rodzice nie musieli się fatygować to lekarz przyjechał do szkoły. gabinet pielęgniarski ma 2 części. w pierwszej części była pielęgniarka w drugiej jakby z tylu był lekarz (ta druga cześć gabinetu była zasłonięta parawanem). badania odbyły się na wf. pani pielęgniarka przyszła do nas dziewczyn na wf i zaprosiła nas wszystkie (16) do gabinetu. poszłyśmy za nią. gdy weszłyśmy czekała ławeczka. usłyszałyśmy rozkaz ze mamy wszystkie usiąść na ławce. tak tez zrobiłyśmy. ja siedziałam pierwsza z brzegu. kazała rozebrać się do bielizny. zapytałam się czy muszę przy koleżankach a pielęgniarka krzyknęła na mnie ze tak chyba ze nie umiem się sama rozebrać to ona mi pomoże. wiec rozebrałam sie. zważyła mnie zmierzyła ciśnienie sprawdziła wzrok przejrzała włosy i paznokcie sprawdziła czy mam prosty kręgosłup i czy nie mam płaskostopia. wszystko zapisała na kartce. ubrałam się. ona kazała przejść za parawan do lekarza. w tej części było pare sprzętów. musiał je ze sobą przywieść. weszłam tam. a on na wstępie kazał mi się rozebrać. wiec rozebrałam się do bielizny. a on do mnie ze mam się rozebrać do naga bo mi nie zaliczy badań. zrobiłam to bardzo niechętnie. badał mnie tak jak pielęgniarka tyle ze nago. powiedział ze najprzyjemniejsze badania zostawimy na koniec. spojrzał w moją kartę zdrowia i zobaczył ze leczę się kardiologiczne. wiec zbadał stetoskopem płuca i serce. kazał położyć się na leżance i zrobił mi ekg serca (przyczepia się takie elektrody i trzeba leżeć i nie gadać i wtedy się sprawdza jak pracuje serce). powiedział ze średnio dobrze wyszło. wystraszyłam się. nic potem do mnie nie mówił. poszłam w stronę ubrań bo byłam pewna ze to już koniec. a on do mnie powiedział: „a ty młoda damo gdzie? wracaj się bo to nie koniec badań teraz będzie przyjemna cześć. wrocilam się. podszedł do mnie i badał piersi przez 5 minut. macal ściskał masował. kazał się położyć na leżance. położyłam się. a on wziął patyczek taki do gardła i zaczął jakby dusić moje sutki. jeknelam z bolu. a on nic. kontynuował to. po kolejnych 5 minutach skończył. kazał nadal leżeć na leżance. poszedł umyć ręce. podszedł do mnie i mocno rozchylil nogi. aż mnie zabolało bo on tak szarpnął. zaczął oglądać moja pipke. szczypał jakby. i nagle włożył mi tam palca. dołożył drugiego. bardzo bolało. jeczalam z bolu. on zaczął uciskać brzuch. mocno. bo 8 minutach skończył. kazał przewrócić się na brzuch. zawołał pielęgniarkę. przyszła. kazał mocno odczulić moje pośladki. zrobiła to. bolało. on posmarował mi odbyt takim śliskim zimnym śmierdzącym żelem. kazał wstać i zrobić skłon. myślałam ze to badanie kręgosłupa a on mi tam wsadził dwa palce. zaczęłam z bolu płakać. kazał się ubrać. wyszłam z gabinetu taka zaplakana. masakra nigdy więcej. xwerkax odpowiedział(a) o 16:55 ja byłam całkiem naga przez 10 min Zmierzą, zważą, zbadają wzrok, słuch, zadadzą kilka pytań, osłuchaję i to wszystko, zbadają tarzcycę może. Ja byłam ostatnio, przekonana, że będzie to tylko zwykłe badanie...Weszłam do lekarza (to był błąd, mogłam chociaż do lekarki) Kazał mi się bluzkę i kręgosłup stopy, ważył zaprosił mnie do pokoju "obok"(tam mają niby ginekologie, właściwie tylko to krzesełko i jakieś inne) kazał mi zdjąć stanik i zaczął badać moje piersi, uciskać kazał mi usiąść na tym typowo ginekologicznym moje włosy łonowe, później zbliżał palec do pochwy brr..Na koniec jeszcze zbadał paznokcie itp. Kazał się ubrać i weszła kolejna dziewczyna Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Polecamy Jak odchudzić swoje dziecko? Nowojorska autorka Dara-Lynn Weiss wywołała ogólnonarodową dyskusję wyznaniem na łamach Vogue’a, że jej siedmioletnia córka przeszła na ścisłą dietę. Opisała system świateł drogowych, w którym produktom żywnościowym przypisuje się oznaczenie od światła zielonego po wielokrotność czerwonego. REQUEST TO REMOVEBADANIA W CIĄŻY - wszystko o zdrowiu BADANIA W CIĄŻY: fora internetowe, ciekawe rozmowy, interesujące dyskusje, zdjęcia, których tematem jest BADANIA W CIĄŻY; Re: Badania w ciąży-prośba o interpretację REQUEST TO REMOVEbadania w - wiadomości, zdjęcia, filmy, artykuły ... Więcej o badania w - białka, dieta, HIV, jajka, kobiety REQUEST TO REMOVEBadania o plotkach w internecie « Public Relations blog Gwiazdy i ploty. Firma Polskie Badania Internetu (PBI) przeprowadziła badanie na temat popularności mediów o tematyce „people” oraz korzystania internautów z treści ... REQUEST TO REMOVEbadania w serwisie badania (1) Wszystko o badania w Najnowsze informacje, wiadomości z Polski i ze świata, publicystyka, wydarzenia. badania (1) REQUEST TO REMOVEBadania w luksusowych warunkach | Panorama | Deutsche Welle | 09 ... Deutsche Welle w Internecie: wiadomości, analizy i serwis z Niemiec i ... Nie muszą martwić się ani o pieniądze na badania, ani o dostateczną liczbę personelu. REQUEST TO REMOVEBadania w ciąży - usg ciąży. Badania lekarskie w ciąży W razie jakichkolwiek wątpliwości proś lekarza o ich wyjaśnienie. Badania w pierwszym trymestrze; Badania w drugim trymestrze; Badania w trzecim trymestrze REQUEST TO REMOVEBADANIA O OJCOSTWO – Forum Prawne Czy może ktos odpowiedziec na moje pytanie!?ojciec mojego dziecka jest w Irlandii ,chce zlozyc pozew o ustalenie ojcostwa,wiem ze on sie nie wstawi REQUEST TO - jeśli chcesz wiedzieć więcej to najnowsza i rzetelna wiedza na temat badań naukowych ... Linków do dyskusji o dyskusji już trochę znajdziecie w komentarzach pod oryginalnym postem. REQUEST TO REMOVEBadania | Jakich hormonów mam zrobić badania? Bardzo proszę o pomoc, bo w przyszłości nie chciałabym mieć problemów z zajściem w ciążę... Ekspert ... REQUEST TO REMOVEBadania krwi - o czym świadczą wyniki? Są jakieś ... Witam, w dniu dzisiejszym odebrałem wyniki badania krwi. Proszę o pomoc w interpretacji: Ekspert: Redakcja Odpowiedź REQUEST TO REMOVEBadania w ciąży | Kalendarz badań w ciąży. RTG w ciąży ; Pierwszy trymestr ciąży – jakie badania należy wykonać? Program Zdrowie, mama i ja ; Badanie moczu w ciąży REQUEST TO REMOVECentrum Informacji o Leku - Badania kliniczne… 1) Unijny Rejestr Testów Klinicznych umożliwia wyszukiwanie informacji nt. interwencyjnych testów klinicznych leków dopuszczonych do stosowania w 27 państwach ... REQUEST TO REMOVEBadania nieniszczące, niszczące, akredytacja… Centrum Badań i Dozoru Górnictwa Podziemnego w Lędzinach, Badania nieniszczące, badania niszczące, badania akredytacja. Certyfikat ISO. REQUEST TO REMOVECEM - Badania marketingowe - Marketing… Instytut badań rynku i opinii publicznej w Krakowie wykonuje badania marketingowe i opinii publicznej oraz badania ilościowe i jakościowe. REQUEST TO REMOVEBadania w kulturze Badania w kulturze. Blog Badania w kulturze opisuje i komentuje działania podejmowane przez różnorodnych aktorów kultury, których celem jest rozwój wiedzy o ... REQUEST TO REMOVEBadania Prenatalne Najważniejsze informacje o badaniach prenatalnych, przedurodzeniowych i ich dostępności na polskim rynku. Opisuje testy analizujące zdrowie płodu i ... REQUEST TO REMOVEBadania w ciąży Kobieta oczekująca dziecka jest pod szczególną ochroną lekarzy. Analizy krwi i moczu oraz laboratoryjne badania ginekologiczne dają gwarancję, że wiele ... REQUEST TO REMOVEBadania kliniczne O badaniach klinicznych. Podstawowe informacje. Dlaczego prowadzi się badania kliniczne; Jak się prowadzi badania kliniczne; Badanie kliniczne a eksperyment medyczny REQUEST TO REMOVEO nas - BADANIA NA BRON Serdecznie witamy na naszej stronie! W Katowicach prowadzimy badania lekarskie i psychologiczne dla osób ubiegających się lub ... REQUEST TO REMOVEBadania w szkolnym gabinecie - Marcin1995: Hmm, może i to nie jest w szkolnym gabinecie, ale w lipcu musiałem zrobić badanie do technikum informatycznego. Dostałem skierowanie w szkole na ... Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne (obsessive-compulsive disorder – OCD), popularnie nazywane nerwicą natręctw, charakteryzuje się występowaniem nawracających, natrętnych myśli (obsesje) i czynności (kompulsje), którym trudno się oprzeć, ponieważ próba powstrzymania się od nich wiąże się z narastającym napięciem, lękiem i cierpieniem. Celem kompulsywnych, rytualnie powtarzających się zachowań jest zmniejszenie lęku, który jest przyczyną natręctw. Opis schorzenia Klienci określają natrętne myśli jako przykre, wstydliwe, czasem przerażające, a odczuwany przez nich dyskomfort wynika z tego, że nie potrafią się od nich uwolnić. Zazwyczaj wiążą się one z lękiem przed zabrudzeniem lub zakażeniem bądź koniecznością utrzymywania perfekcyjnego porządku lub symetrii. Czasem z obawami, że stanie się coś złego, z niepewnością, czy pewna czynność została wykonana wystarczająco dobrze, nieraz mają charakter agresywny bądź seksualny. Wśród natrętnych czynności dominują rytuały związane z unikaniem zabrudzenia się lub zakażenia (jak niedotykanie przedmiotów, częste mycie się, wielokrotne przebieranie się itp.), układanie przedmiotów w określonym porządku, gromadzenie przedmiotów, wielokrotne sprawdzanie (np. czy drzwi lub okna są zamknięte). U dzieci natręctwa mogą pojawić się w postaci przymusu wielokrotnego pytania innych (zwykle bliskich) o określoną kwestię. W obowiązujących klasyfikacjach ICD-10 oraz DSM-IV OCD traktowane było jako jedno z zaburzeń lękowych. Jednak badania wskazują, że jego etiologia jest mocno związana z biologicznym podłożem w postaci nieprawidłowości w funkcjonowaniu ludzkiego mózgu. W związku z tym w opublikowanej w 2013 r. amerykańskiej klasyfikacji DSM-V OCD zniknęło z kategorii zaburzeń lękowych i znalazło się w nowej kategorii o nazwie zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne i zaburzenia pokrewne. Kategoria ta obejmuje nie tylko OCD, ale pokrewne jej zaburzenia, takie jak zespół zbieractwa (syllogomania), patologiczne skubanie skóry (dermatillomania), dysmorficzne zaburzenie ciała (dysmorfofobia) i trichotillomania (kompulsyjne wyrywanie włosów).POLECAMY Specyfika i rozpoznawanie OCD u dzieci i młodzieży Badania epidemiologiczne pokazują, że OCD może się pojawić już u dzieci w wieku przedszkolnym. Jego częstość u młodocianych klientów sięga 4%, a u ponad 40% objawy reaktywują się w dorosłości. Nie ma istotnych różnic w obrazie zaburzenia w zależności od wieku, chociaż u młodszych dzieci czasem nie pojawiają się obsesyjne myśli, a wyłącznie natrętne zachowania (a przynajmniej dzieci nie są w stanie ich reflektować). Warto zaznaczyć, że czymś zupełnie innym niż OCD są rytuały wczesnodziecięce. Przed trzecim rokiem życia u wielu dzieci ujawniają się pewne zrytualizowane czynności. Mam tu na myśli różnorodne rytuały związane z kąpielą, snem czy jedzeniem, sprawdzanie, dotykanie lub wąchanie różnych przedmiotów, gromadzenie, zbieranie i kolekcjonowanie przeróżnych rzeczy. Pozwalają one dzieciom uporządkować i oswoić otaczający je świat. Wynikają również z potrzeby poszukiwania bezpieczeństwa i przewidywalności świata oraz posiadania wpływu i kontroli na otoczenie. Zazwyczaj utrzymują się do 6.–7. i są nieszkodliwe, choć mogą być uciążliwe dla opiekunów, bo np. wydłużają czas wykonywania określonych czynności, zabierają wspólną przestrzeń, gdy np. ukochane figurki dziecka pieczołowicie poustawiane są na dywanie w salonie. Rytuały wczesnodziecięce są przejawem prawidłowego rozwoju dziecka, narzucają pewne reguły i pozwalają bezpieczniej czuć się w przewidywalnej codzienności. Dopóki nie wpływają dezorganizująco na życie dziecka i rodziny, nie powinny zanadto niepokoić rodziców. W odróżnieniu od nich, natrętne, obsesyjne myśli budzą silny niepokój i lęk, a kompulsje stają się tak częste, że zakłócają normalne, codzienne funkcjonowanie młodego człowieka. W piśmiennictwie spotyka się również termin „zachowania obsesyjno-kompulsyjne”. Nie jest on jednoznaczny z rozpoznaniem OCD, lecz używa się go wtedy, gdy nasilenie objawów nie jest duże, nie zaburzają one istotnie codziennego funkcjonowania klenta na wszystkich polach i nie powodują u niego poważnego dyskomfortu psychicznego. W takich przypadkach można rozpoznać subkliniczną postać OCD. Rozpoznawanie OCD u dzieci i młodzieży bywa trudne z tego powodu, że nie wszystkie dzieci mówią dorosłym o tym, że dręczą je jakieś nieprzyjemne myśli i czują przymus wykonywania określonych czynności. Często wstydzą się ich i ukrywają je przed najbliższymi. W ogromnej większości dotyczy to nastolatków, u których myśli natrętne mają charakter seksualny lub agresywny (np. wyobrażenia i fantazje seksualne, czasem dotyczące najbliższych osób z rodziny). Są one bardzo mocno represjonowane, zwłaszcza w rodzinach głęboko wierzących. Niepokój rodziców wzbudza dopiero obserwacja, że syn czy córka wyjątkowo dużo czasu spędza na różnych czynnościach (np. na ustawianiu rzeczy w ściśle ustalonym przez siebie porządku). Otoczenie dziecka często przeżywa jego działanie jako zwracanie na siebie uwagi, robienie na złość lub poszukiwanie poczucia bezpieczeństwa, a nie objaw choroby. Z drugiej strony opiekunowie dzieci cierpiących na to zaburzenie nierzadko uczestniczą w ich rytuałach, np. otwierają dziecku drzwi, podają przedmioty, gdy ono samo nie chce ich dotykać w obawie przed zabrudzeniem. Robią to często nieświadomie, traktując zachowania dziecka jako dziwactwa lub dostrzegając niepokój i dyskomfort dziecka, próbują mu w ten sposób pomóc. Kiedy zatem należy reagować? Jeżeli dziecko przez swoje kompulsje ogranicza swoją życiową aktywność (np. nie wyjdzie z domu, dopóki nie umyje przez 10 minut rąk lub nie jest w stanie funkcjonować w środowisku szkolnym) lub gdy narzucane przez niego rytuały dezorganizują życie rodzinne. Wtedy konieczne jest udanie się z nim na wizytę do psychiatry dzieci i młodzieży, który najczęściej skieruje również do psychoterapeuty. Przyczyny Dokładna przyczyna pojawiania się zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych wciąż nie została odkryta. Uważa się, że etiopatogeneza jest wieloczynnikowa, a znaczącą rolę odgrywają czynniki biologiczne, są to: dysfunkcje układu serotoninergicznego (zaburzenia w zakresie metabolizmu serotoniny), genetyczne – rozumiane jako interakcja kilku lub kilkunastu genów, które determinują pojawienie się objawów obsesyjno-kompulsyjnych, zmiany neuroanatomiczne – dysfunkcje w obrębie jąder podstawnych (głównie jądra ogoniastego) i ich połączeń z korą czołową, czynniki neuroimmunologiczne, tj. możliwość pojawienia się objawów obsesyjno-kompulsyjnych w wyniku zakażenia wywołanego przez paciorkowce, które powodują bakteryjną infekcję gardła i migdałków (ostry zespół neuropsychiatryczny u dzieci zwany PANS lub PANDAS); ten trop warto sprawdzać zwłaszcza u dzieci – mechanizm zachorowania polega na tym, że przeciwciała, które zwalczają bakterie, atakują neurony w obszarze jąder podstawnych mózgu, prowadząc do pojawienia się objawów OCD. Eliminację lub zmniejszenie objawów uzyskuje się po włączeniu antybiotyków do leczenia zakażenia paciorkowcem. Oprócz czynników biologicznych rozważa się również wpływ czynników psychospołecznych, związanych ze społecznym uczeniem się wzorców zachowania, modelowaniem lub cechami kształtującej się osobowości, np. perfekcjonizm, pedantyczność, wysoki poziom aspiracji, sztywność wewnętrzna. Jeśli chodzi o czynniki rodzinne, to nie ma dowodów, że istnieje pewien szczególny model rodziny sprzyjającej rozwojowi OCD. Pojawieniu się tego typu objawów mogą sprzyjać takie cechy rodziny, jak hermetyczność, sztywność wzorców zachowania, dążenie do stałości i niezmienności, przywiązanie do rytuałów rodzinnych, ale również zdarzenia i okoliczności, które dezorganizują rodzinę, wywołując u dziecka lęk i utratę poczucia bezpieczeństwa. Leczenie Leczenie zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych u dzieci i młodzieży powinno przebiegać dwutorowo i polegać zarówno na wdrożeniu farmakoterapii, jak i adekwatnych form psychoterapii. W farmakoterapii korzysta się głównie z leków przeciwdepresyjnych z grupy selektywnych inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI), takich jak fluoksetyna, sertralina, paroksetyna i inne. Gdy zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne ujawnia się u małego dziecka, najczęściej nie jest ono gotowe do świadomego i odpowiedzialnego uczestniczenia w procesie terapii. Oczywiste jest również to, że w takich przypadkach nie jest możliwe leczenie samego dziecka. Aby terapia była skuteczna, niezbędne jest zaangażowanie i pomoc rodziców, którzy muszą stać się aktywnymi partnerami terapeuty. Bowiem, tak jak powyżej wspomniałam, wiele płynących z rodzicielskiej troski sposobów wspierania dziecka nasila objawy OCD. Opiekunowie muszą więc nauczyć się innego rozumienia oraz reagowania na objawy choroby dziecka. Inaczej jest w pracy z nastolatkiem. Przede wszystkim on sam musi być zmotywowany do leczenia. Pomoc rodziców musi być jednak bardzo rozważna – wspierając młodego człowieka, muszą być w pobliżu i dawać oparcie wtedy, gdy młody człowiek tego potrzebuje, ale równocześnie muszą dbać o to, by zachował własną autonomię i brał na siebie odpowiedzialność za leczenie. Badania dowodzą, że w pracy z dziećmi i młodzieżą bardzo dobre efekty przynosi terapia poznawczo-behawioralna (CBT). W tej konwencji terapia zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego polega na celowym wystawieniu dziecka na sytuacje, które wywołują w nim lęk i doprowadzają do pojawienia się kompulsji, jednak zadaniem dziecka jest powstrzymanie się od rytuału (jak mycie rąk czy wielokrotne sprawdzanie). Wtedy ma okazję przekonać się, że nie spadły na nie konsekwencje, np. w postaci choroby, a lęk sukcesywnie zaczyna ustępować. Terapia polega więc na stopniowej ekspozycji z powstrzymywaniem reakcji. Ten rodzaj pracy wiąże się z przeprowadzaniem różnorodnych eksperymentów behawioralnych. Drugim wątkiem jest stosowanie strategii poznawczych. Restrukturyzacja poznawcza ma pomóc zdystansować się do objawów OCD, wzmocnić motywację i lepiej radzić sobie z lękiem. Dziecko uczy się bardziej realistycznie oceniać i nazywać swoje obsesyjne myśli, impulsy i uczucia. Ważne jest, aby dziecko zobaczyło i zrozumiało, że im częściej wykonuje swoje rytuały, tym bardziej się one nasilają, a lęk się umacnia. Celem terapii jest więc to, aby klient uzyskał większą kontrolę nad swoimi zachowaniami, umiał powstrzymać się od kompulsji i wiedział, jakimi innymi sposobami może łagodzić dręczące go napięcie. Kolejnym kierunkiem jest praca z rodziną. Najczęstsze problemy w rodzinach klientów chorujących na OCD dotyczą „wciągania” w natręctwa innych członków rodziny oraz trudności w tolerowaniu kompulsyjnych rytuałów. Niezwykle ważna jest w tym wypadku psychoedukacja członków rodziny, której celem powinno być ograniczenie ich zaangażowania. Ma ona na celu pokazanie rodzicom, jak mają się dystansować do zachowań dziecka i kształtować bardziej racjonalne wzorce codziennego funkcjonowania. Ważne jest również uniknięcie wtórnych korzyści płynących z choroby, np. całkowitego zwolnienia z obowiązków, przyzwolenia na nieuczęszczanie do szkoły itp. W ubiegłym roku wydane zostały dwie publikacje dotyczące terapii CBT, są to: Terapia zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego dzieci i młodzieży oraz Terapia zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego małego dziecka. Obydwie pozycje obejmują dwie książki – podręcznik terapeuty oraz poradnik klienta. Zawierają one program terapii w postaci dwunastu sesji terapeutycznych. Na program składają się ćwiczenia ekspozycji i powstrzymania reakcji przeznaczone dla klienta oraz prowadzona równolegle terapia dla jego rodziców. Dla terapeutów poznawczo-behawioralnych książka jest kompendium przebiegu terapii, od jej rozpoczęcia do zakończenia. Terapeuci innych orientacji mogą znaleźć w niej inspiracje oraz pomysły dotyczące technik i narzędzi terapeutycznych, pomocnych w pracy z młodymi ludźmi. Analiza przypadków W tej części chciałam przedstawić dwa przypadki prowadzonej przeze mnie terapii OCD dwojga młodych ludzi – 14-letniej Basi i 10-letniego Janka. W obu przypadkach obejmowała ona indywidualną pracę z dzieckiem, sesje z rodzicami oraz sesje wspólne. Prowadzona przeze mnie terapia jest mocno osadzona w konwencji systemowej, ale korzystam również z narzędzi i technik CBT oraz innych modalności terapeutycznych. studium przypadku 1 Basia – uczy się w ósmej klasie, jest wzorową uczennicą, osiąga bardzo dobre wyniki w nauce. W klasie ma niską pozycję w grupie rówieśniczej, czuje się nieakceptowana, wręcz odrzucana. Uważa, że koledzy i koleżanki postrzegają ją jako „kujona”, traktują jak dziecko i bywają wobec niej złośliwi. Ma jedną bliską koleżankę poza szkołą, z którą czasem spotyka się po lekcjach. Basia jest młodszym dzieckiem w czteroosobowej rodzinie. Rodzice są pracownikami wyższej uczelni, brat jest studentem trzeciego roku. Basia deklaruje lepszy kontakt z ojcem niż z matką, którą przeżywa jako kontrolującą, nadmiernie ingerującą w jej sprawy. Kontekst zgłoszenia Pierwsze objawy OCD pojawiły się jesienią w postaci lęku przed brudem przyniesionym ze szkoły. Źródłem brudu miał być chłopiec z klasy, który swoim dotykiem przenosił brud na kolegów, przedmioty itp. Przy czym w opisie Basi dotykanie nie nosiło ani znamion agresji, ani nie miało podtekstu seksualnego. Było to np. podanie ręki na powianie, klepnięcie po plecach, przesunięcie plecaka. Dotyk kolegi rozumiała jako zabrudzanie wszystkich rzeczy i osób, z którymi miał fizyczny kontakt. Przekonanie o zabrudzeniu w szybkim tempie rozprzestrzeniało się na wszystkie rzeczy, które Basia miała w szkole – plecak, podręczniki, ubranie – uważała je za brudne i za źródło zabrudzenia całego domu. Zaczęła kompulsywnie się myć i szorować, przestawała korzystać ze sprzętów i innych rzeczy, które – w swoim przekonaniu – ubrudziła, przynosząc brud ze szkoły (biurko, naczynia, pościel, odzież). Przez dłuższy czas chodziła tylko w jednym ubraniu, nie pozwalała na zmianę pościeli, kompulsywnym szorowaniem dłoni i przedramion doprowadziła do podrażnienia skóry rąk. Obsesyjne myśli dotyczące wszechobecnego brudu generowały kompulsywne zachowania w postaci mycia, czyszczenia i szorowania siebie i najbliższego otoczenia. Po feriach zimowych Basia przestała chodzić do szkoły i wycofała się z innych aktywności – jazdy konnej („Bo ubrudzę konie”) oraz nauki gry na gitarze („Ubrudzę instrumenty”). W ocenie psychologicznej dziewczynka prezentowała dużą niedojrzałość emocjonalną, wręcz infantylność. W jej zachowaniu nie były obecne żadne formy nastoletniego sprzeciwu i buntu. W szkole funkcjonowała jako grzeczna uczennica, nie sprawiała żadnych problemów. Jedynie w relacji z matką ujawniała zachowania, które można by nazwać biernym oporem – odmawiała wykonywania poleceń wydanych przez matkę, podważała jej zdanie, np. gdy matka nie zgadzała się na coś, starała się uzyskać zgodę od ojca. Hipotezy Symbolika objawów i kontekst rozwojowy mogą sugerować ich związek z biologicznymi i psychicznymi przemianami związanymi z procesem dojrzewania – budzącą się popędowością oraz procesami separacji i indywiduacji. Lęk Basi można rozumieć jako lęk przed dojrzewaniem i własną seksualnością oraz brak wewnętrznej gotowości do wejścia w rolę nastolatki. Potwierdzeniem może być infantylne funkcjonowanie Basi na co dzień i brak potrzeby np. włączania się w życie rówieśnicze czy podejmowania własnych decyzji, brak „nastoletnich” zainteresowań itp. Można więc myśleć o zatrzymaniu lub wręcz o regresie rozwoju psychoseksualnego. Przebieg i kierunki terapii: 1) konsultacja psychiatryczna z zaleceniem farmakoterapii;2) indywidualna praca z Basią, która obejmowała: psychoedukację dotyczącą natury lęku, mechanizmu współistnienia natrętnych myśli i kompulsji, strategie poznawcze polegające na reinterpretacji błędnych przekonań, podważaniu myśli katastroficznych, wprowadzaniu technik i narzędzi pomocnych w pracy z lękiem, pracę nad eksternalizacją objawu; moje doświadczenia pokazują, że młodzi ludzie potrafią być bardzo kreatywni w sposobach symbolicznego „oddzielania” choroby od swojej zdrowej części i nadawania jej konkretnego wizerunku bądź nazwy. Bardzo pomocne są tutaj rysunki projekcyjne; jako przykład wykorzystam rysunek Basi, który pokazuje kolejne fazy zmagania się z chorobą (rys. 1, 2, 3), „zasiewanie” i wzmacnianie potrzeb rozwojowych (separacji, indywiduacji), wzmacnianie zasobów w formie zachęcania do kontynuacji zainteresowań, podejmowania nowych inicjatyw, rozwijania myślenia perspektywistycznego; 3) praca z rodziną: psychoedukacja dotycząca – tak jak w pracy z Basią – natury lęku oraz mechanizmu współistnienia natrętnych myśli i kompulsji, ograniczenia zaangażowania rodziców w kompulsywne rytuały córki, działań, które ją wspierają, ale nie wzmacniają objawów (np. rodzice byli gotowi na zakup nowych podr... Kup prenumeratę Premium, aby otrzymać dostęp do dalszej części artykułu oraz 254 pozostałych tekstów. To tylko 39 zł miesięcznie.

wstydliwe badania w szkolnym gabinecie