I'll be there Pepsi commercial remastered and upscaled to 4K High QualityUpscaled to 4K with A.I-----Twitter: https://bit.ly/326FGoe-----Playlists:70s: http The Michael~ing Daily - Michael Jackson and The Pepsi Commercial Burn - January 27th, 1984 28 Years Ago Today The Burn That Scorched an Angel [YOUTUBE]BqfJZGUNo5A[/YOUTUBE] Everyone knows what happened to Michael Jackson on this day around the World, but not much is known about how he buried his pain to heal others in spite of it !! He would be Safechuck, at age eight, appeared with Jackson in a 1986 Pepsi commercial; and Robson, at age five, after winning a dance-alike contest when Jackson performed in Brisbane, Australia. Pepsi spustila letní kampaň, v níž oživila i Michaela Jacksona. "Pepsi pro všechny generace" je hlavní motto nové kampaně této značky. Ta se v ní i prostřednictvím limitované edice plechovek obrací do historie. Nová letní kampaň Pepsi se obrací do historie. V případě České republiky se na limitované edici plechovek NEW YORK (Billboard) - Essentially two kinds of people existed in the '80s: Coke drinkers and Pepsi drinkers. And if you loved Michael Jackson, you had good reason to fall into the latter group. In the short term, Pepsi made a $1.5million compensation payment, which Jackson donated to a Californian medical centre, who later named a burns treatment wing in his honour. 1984: Michael Jackson burned in Pepsi ad Michael Jackson has received hospital treatment for serious burns to his head after his hair caught light during a freak filming accident. The 3zbZ. Były ochroniarz Michaela Jacksona zabrał głos w sprawie kontrowersji, jakie wzbudził film dokumentalny „Leaving Neverland”. Matt Fiddes zapowiedział, że być może wspólnie z innym byłym ochroniarzem piosenkarza Billem Whitfieldem, wyjawią całą prawdę na temat jego prywatnego życia. Matt Fiddes po raz pierwszy wyjawił swoje zdanie na temat głośnego dokumentu HBO o Michaelu Jaksonie. Były ochroniarz piosenkarza dodał na Instagramie długi wpis w tej sprawie, publikując przy tym kilka swoich zdjęć z gwiazdorem. „Nadszedł czas, żeby bronić przyjaciela Michaela Jacksona, który zawsze był wspaniały dla mojej rodziny i dla swojego personelu. Wycofałem się i oglądałem ten cyrk, który obserwowaliśmy przez lata. Ludzie zapominają, że ten człowiek był i nadal jest najsłynniejszą osobą na świecie. Jest też największym celem. I chciał, żeby jego życie było »tajemnicą«. Rozumiał tego wartość medialną. To obróciło się przeciwko niemu po jego śmierci” – pisze Matt Fiddes. Zaznacza, że po tym, jak światło dzienne ujrzał dokument „Leaving Neverland”, został zbombardowany propozycjami wywiadów, jednak wszystkie odrzucił. – Rozmawiałem z jego innym ochroniarzem, który od lat mieszka w USA, Billem Whitfieldem. Oboje mamy tego wszystkiego dość. Odsłonie prawdziwe prywatne życie Michaela Jacksona. Może zrobię to wspólnie z Billem. Jako ochroniarze widzimy prawdę. Strzegliśmy jego życia i prywatnych mieszkalnych pomieszczeń. Wiemy, kto wchodził i kto wychodził„ – czytamy. instagram Fiddes przypomina, że Jackson od najmłodszych lat był otoczony ochroniarzami, a kiedy ktokolwiek chciał się do niego dostać, musiał najpierw przyjść do jego ochroniarzy. „Utrzymywaliśmy jego prywatne życie w tajemnicy, ponieważ tego chciał. Ale wszystko poszło trochę źle, ponieważ teraz on nie jest tutaj, aby się bronić. Chroniliśmy Mike'a w trakcie jego życia i będziemy też po jego śmierci. Jesteśmy tu aby chronić jego dziedzictwo i rodzinę” – pisze mężczyzna. „Być może nie chcecie tego słyszeć, ale będzie to prawda od dwóch mężczyzn, którzy chronili go w różnych zakątkach świata. Fakty nie kłamią, ludzie to robią” – kończy były ochroniarz Jacksona. Trudne pytania o przeszłość Jacksona Dokument „Leaving Neverland” opowiada o podobnych doświadczeniach dwóch chłopców – dziesięcioletniego Jamesa „Jimmego” Safechucka i siedmioletniego Wade’a Robsona, których miał molestować Michael Jackson. Dzieci i ich rodzice, zafascynowani piosenkarzem, który był wówczas u szczytu swojej kariery, zostali zaproszeni do jego bajkowego świata rancza „Nibylandia” (ang. Neverland). Na podstawie przejmujących wywiadów z obecnie 37-letnim Safechuckiem oraz 41-letnim Robsonem, ich matkami, żonami i rodzeństwem twórcy dokumentu HBO rekonstruują historię długotrwałego wykorzystywania i analizują skomplikowane emocje, które sprawiły, że po narodzinach swoich synów obaj mężczyźni postanowili stawić czoła traumom z dzieciństwa. Film, który na nowo powraca do pytań o pedofilskie zachowania „króla popu”, dostępny jest w Polsce na platformie HBO od piątku 8 marca. W dokumencie „Leaving Neverland” dwóch mężczyzn – James Safechuck i Wade Robson, opowiadają o swoich relacjach z Michaelem Jacksonem. Kim jest James Safechuck?Safechuck miał 10 lat, gdy po raz pierwszy spotkał Króla Popu. Grał z nim wówczas w reklamie Pepsi. Jackson zaprzyjaźnił się z nim i wysłał później do jego domu ekipę filmową. - To było prawie, jak przesłuchanie - ocenia w dokumencie mężczyzna. Niedługo po tym Jackson został przyjacielem rodziny i zbliżył się do chłopca. - Mówił, że jest bardzo samotny. Był taki dziecinny. Czułam się, jakby to był mój syn - mówi matka Safechucka. James później wyjechał w trasę koncertową z Jaksonem, podczas której występował jako Robson i spotkanie z Królem PopuWade Robson jest tancerzem i choreografem. Pracował z gwiazdami takimi jak Justin Timberlake i Britney Spears. Poznał Jacksona, gdy miał zaledwie 5 lat po tym, jak wygrał konkurs taneczny, w którym główną nagrodą było spotkanie z piosenkarzem. Jackson pozostawał w stałym kontakcie zarówno z Wade'em, jak i jego siostrą Chantal i ich matką Joy. Rodzina odwiedziła Króla Popu niedługo po tym na jego ranczo Neverland. Ostatecznie Joy przeniosła się z dziećmi do Los Angeles, aby wykorzystać możliwości, jakie Jackson oferował jej uważa, że Jackson nawiązał z nim kontakty seksualne krótko po tym, jak się spotkali i trwało to aż do czasu, gdy osiągnął wiek 14. lat. Robson z kolei mówi, że nadużycia zaczęły się, kiedy miał 7 lat. Obaj mężczyźni twierdzą, że w momencie, gdy zaczęli dojrzewać, Król Popu zaczął się od nich odsuwać i szukał innych chłopców, którzy mieli zastąpić jego dotychczasowych "przyjaciół".Jakie zarzuty wysuwają mężczyźni?Z dokumentu wynika, że Jackson wykorzystał zarówno swój status gwiazdy, jak i ewidentną samotność, aby zdobyć zaufanie rodzin chłopców i spędzać z nimi dużo czasu. Zarówno Robson, jak i Safechuck szczegółowo opisują przeżycia seksualne i nadużycia, jakich wobec nich dopuszczać się miał piosenkarz. W dokumencie słyszymy o "nauce masturbacji", seksie oralnym, seksie analnym, wspólnych kąpielach i oglądaniu pornografii. Robson mówi, że trzymali się z Jacksonem przy ludziach za rękę, pocierając nawzajem przeguby swoich dłoni, co miało oznaczać, że mają ochotę na kontakt seksualny. Safechuck opowiada w dokumencie, że uprawiał seks z Jaksonem w wielu miejscach w Neverland i nie tylko tam. Według mężczyzn Jackson miał też przeprowadzać "ćwiczenia", żeby dany chłopiec szybko się ubierał, na wypadek, gdyby ktoś miał wejść do miejsca, w którym dopuszczają się czynności seksualnych. Miał mówić chłopcom, że to konieczne, ponieważ jeżeli ktoś dowie się o tym, co robią, to zarówno oni, jak i sam piosenkarz, pójdą do więzienia. Najbardziej uderzające jest jednak to, w jaki sposób obydwaj mężczyźni opisują siebie jako "zakochanych" w Michaelu Jacksonie i jak bardzo byli zdruzgotani po tym, jak Król Popu znalazł sobie "nowe obiekty zainteresowania". Safechuck mówi że on i Michael Jackson mieli nawet improwizowaną ceremonię ślubną. Piosenkarz miał też kupować mu biżuterię w zamian za czynności seksualne, których się dopuszczał wobec wcześniej nie opowiedzieli o nadużyciach?W 1993 roku policja z Los Angeles wszczęła śledztwo mające związek z oskarżeniami rodziny 12-letniego Jordy'ego Chandlera, po tym, jak chłopiec na policji złożył zeznania o nadużyciach i podał dokładny opis penisa Jacksona. Wade Robson i James Safechuck zeznawali wówczas na korzyść Jacksona. Obydwaj mężczyźni mówią w dokumencie, że wcześniej zostali dokładnie przeszkoleni z tego, jak będzie wyglądać przesłuchanie. Ponadto bali się, ponieważ Jackson od kilku lat powatarzał im, że jeżeli coś powiedzą o nadużyciach, to też pójdą do więzienia. Ostatecznie sprawa zakończyła się ugodą w 1994 roku. Jackson zapłacił rodzinie Chandlera 22 mln dolarów. W filmie dokumentalnym Robson i Safechuck tłumaczą, że nawet nie przeszło im przez myśl, że mogą oskarżyć Jacksona. Robson przerwał milczenie w 2013 roku, cztery lata po śmierci Jaksona, po tym, jak doświadczył załamania psychicznego tuż po urodzinach swojego pierwszego dziecka. Safechuck mówi, że miał podobne doświadczenia związane z narodzinami swojego pierwszego dziecka i został poproszony o odniesienie się do wywiadu Robsona, który ukazał się w też:„Dziura w głowie” – Piotr Subbotko z nowym filmem. W roli głównej Bartłomiej Topa Ten film wstrząsnął całą Ameryką. Światło dzienne ujrzało właśnie niepublikowane dotąd nagranie przedstawiające koszmarny wypadek Michaela Jacksona (†50 l.) sprzed 25 lat. Podczas kręcenia filmu reklamowego dla firmy Pepsi gwiazdor nagle zaczął się palić. To ten wypadek trwale zmienił Michaela z radosnego człowieka w dziwaka uzależnionego od leków i operacji plastycznych. Wstrząsający film ujawnił tygodnik "US Weekly". Jest niewyemitowanym nigdy dotąd zapisem wypadku z 27 stycznia 1984 r. Widać na nim, jak piosenkarz lekkim krokiem wchodzi na scenę. Skandujący imię króla popu tłum widzów czekał, aż Jackson zacznie śpiewać swoją popisową piosenkę "Billie Jean". Michael pewnie stanął na scenie i już chciał wydobyć z siebie głos, gdy nagle potężna eksplozja wstrząsnęła halą w Los Angeles. Na estradzie pojawiły się iskry i kłęby duszącego dymu. Okazało się, że jedna z lamp oświetlających scenę oderwała się od sufitu. Fani Michaela z przerażeniem spojrzeli na swojego idola, którego głowa stanęła w płomieniach. Nim Jackson poczuł przeszywający ból, zdążył wykonać kilka obrotów. Ochroniarze czym prędzej podbiegli do króla popu i ugasili ogień, który zdążył już doszczętnie strawić mu włosy na czubku głowy. Po wypadku Michael już nigdy nie wrócił do dawnej formy. Spadająca na ziemię lampa uszkodziła artyście kręgi szyjne. By walczyć z bólem po poparzeniach i dojść do siebie po operacji kręgosłupa, zaczął łykać silne leki przeciwbólowe, od których szybko się uzależnił. To właśnie one najpewniej doprowadziły króla popu do śmierci. Ujawnił szokujące informacje 25 czerwca będziemy obchodzić piątą rocznicę śmierci Michela Jacksona. W ciągu tych kilku lat doczekał się on dziesiątek nieoficjalnych biografii, które ujawniały najbardziej kontrowersyjne (i nierzadko abstrakcyjne) szczegóły z jego życia. Wydawać by się mogło, że wszystko, co złe i dobre, zostało już powiedziane. Jednak wizja kolejnych potężnych wpływów na konto powoduje, że nie brakuje chętnych do opowiadaniu o nieznanych dotąd stronach życia Króla Popu. Przypomnijmy: Ochroniarze Jacksona ujawniają kompromitujące fakty z życia Króla Popu Niedawno na runku ukazała się autobiografia ostatniego menadżera Jacksona, Rona Weisnera, zatytułowana "Listen Out Loud". Mężczyzna nie mógł nie zawrzeć w książce kilku pikantnych szczegółów z życia swojego podopiecznego. Opisał w niej swoją wersję wypadku podczas kręcenia reklamy do Pepsi, kiedy to włosy artysty zajęły się ogniem, a sam doznał poważnych urazów (rzekomo od tego momentu Jackson zachwycił się chirurgią plastyczną). Feralny wypadek spowodował, że Jackson zaczął brać on silne tabletki przeciwbólowe, od których szybko się uzależnił. Gdy był w ciężkim stanie, Weisner wpadł na kontrowersyjny pomysł. Chciał uprowadzić muzyka i zawieść go do kliniki na odwyk w spokojne miejsce: Miałem zamiar go porwać przy pomocy kilku osób i zawieźć na odwyk w jakieś odosobnione miejsce - mówi mężczyzna W realizacji pomysłu miała mu pomóc siostra Jakcsona, La Toya. Jednak po jakimś czasie wycofała się z niego: I chyba dobrze się stało. Mieliśmy wątpliwości, czy nasze działanie nie zostanie uznane za uprowadzenie, choć chcieliśmy mu tylko pomóc - mówi Weisner Menadżer zakończył współpracę z artystą tuż przed jego śmiercią, opisał także ostatnie spotkanie z Królem Popu: Od dłuższego czasu nie wyglądał zbyt zdrowo, ale wtedy osiągnął zupełnie inny poziom. Pomyślałem sobie, że wygląda jak jeniec obozu. Jego oczy miały ten dziwny wyraz... Był zrezygnowany, a jego spojrzenie mówiło: 'To już koniec'. Byłem zdruzgotany i załamany tym, co zobaczyłem - zdradza w książce. Coś czujemy, że im bliżej rocznicy śmierci Michaela, takich kwiatków będzie w mediach o wiele więcej. Zobacz: Na gali Billboardu wystąpił... Michael Jackson. Publiczność w szoku Dom Michaela Jacksona w dniu śmierci: ONS Szykują się skandale na piątą rocznicę śmierci Od czasu śmierci Michaela Jackosna w tym roku minie już 5 lat. Od tego czasu w księgarniach zaroiło się od biografii artysty, z których można było dowiedzieć się najpikantniejszych szczegółów. Okazuje się, że pomimo licznych publikacji, o Królu Popu nie powiedziano jeszcze wszystkiego. Do sieci wyciekł fragment kolejnej książki, napisanej tym razem przez jego osobistego ochroniarza. Zobacz: Tak wyglądał dom Michaela Jacksona w dniu śmierci Zagraniczny serwis Confidential zapoznał się z treścią nieoficjalnej biografii napisanej przez Javona Bearda i Billa Whitfielda zatytułowanej "Remembering the Time: Protecting Michael Jackson in His Final Days". Dwójka pracowników Michaela postanowiła ujawnik sekret artysty jakim był rzekomy romans z dwoma kobietami z Europy Wschodniej. Jedną z nich nazywał on "kwiatuszkiem", drugą "przyjaciółką". Podobno kochanki Michaela nocowały w hotelu znajdującym się w pobliżu domu artysty, które odwiedzał, gdy jego dzieci już spały. Bill Whitfield ujawnia, że był często wysyłany do drogich sklepów po ekskluzywne prezenty dla kochanki "kwiatuszka" wokalisty. Jackson często wysyłał autorów książki po ekskluzywne prezenty dla kochanki. Mężczyźni potwierdzają również plotki, jakoby piosenkarz miał poważne problemy finansowe. Beard i Whitfield przyznali, że przez kilka miesięcy nie otrzymywali wynagrodzenia. Wspominają również incydent na zakupach, kiedy to karta kredytowa Jacksona została zablokowana przy płaceniu ze względu na brak środków na koncie. Autorzy zapewniają jednak, że nie chcą kompromitować wokalisty, gdyż bardzo go szanowali i uwielbiali jego dzieci. Jednak pokusa zarobienia na zmarłym okazała się nie do pokonania. Zresztą nie tylko z ich strony. Zobacz: To nie żart. Od maja w sklepach nowy album Jacksona z premierowymi utworami Tak wygląda obecnie syn Jacksona: ONS Jak umarł Michael Jackson? Winę ponosi lekarz Czy po 6 latach tajemnica jest już rozwikłana? Właśnie mija szósta rocznica śmierci genialnego artysty, nazywanego "królem muzyki pop" Michaela Jacksona . Gwiazdor odszedł 25 czerwca 2009 roku, mając zaledwie 50 lat. Jego przedwczesne odejście wstrząsnęło całym światem. Jackson miał miliony fanów na całym świecie. Jego śmierć do dziś owiana jest pewną tajemnicą. Dlaczego do niej doszło? Zobacz też: Szok! Tak wyglądał dom Michaela Jacksona w dniu śmierci [FOTO] W "Fakcie" znalazł się obszerny artykuł, wyjaśniający przyczynę śmierci Jacksona. Artysta odszedł na skutek podania byt dużej dawki Propofolu, silnego leku o działaniu usypiającym. Winę ponosi lekarz artysty - Conrad Murray, który został skazany na cztery lata więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci. Jackson podobno przyjmował zastrzyki z tego leku codziennie. Tylko dzięki nim był w stanie zasnąć. Na łamach tabloidu napisano: Jak wynika z zeznań lekarza, na jakiś czas przed tym tragicznym zdarzeniem zmniejszył on o połowę dawkę Propofolu podawanego gwiazdorowi. Do zastrzyku dodał natomiast inne leki psychotropowe m. in. Lorazepam i Midazolam. To przez te substancje Jackson przestał oddychać feralnej nocy z 24 na 25 czerwca. Reanimacja rozpoczęta przez doktora Murray'a nie pomogła. To niepowetowana strata dla światowej muzyki rozrywkowej. Michael Jackson odszedł w przededniu planowanego powrotu na scenę. Zobacz na Dzieci Michaela Jacksona pójdą do szkoły ONS Tego nie wiedzieliśmy! Menadżer Jacksona opisał ostatnie chwile życia Króla Popu Ujawnił szokujące informacje 25 czerwca będziemy obchodzić piątą rocznicę śmierci Michela Jacksona . W ciągu tych kilku lat doczekał się on dziesiątek nieoficjalnych biografii, które ujawniały najbardziej kontrowersyjne (i nierzadko abstrakcyjne) szczegóły z jego życia. Wydawać by się mogło, że wszystko, co złe i dobre, zostało już powiedziane. Jednak wizja kolejnych potężnych wpływów na konto powoduje, że nie brakuje chętnych do opowiadaniu o nieznanych dotąd stronach życia Króla Popu. Przypomnijmy: Ochroniarze Jacksona ujawniają kompromitujące fakty z życia Króla Popu Niedawno na runku ukazała się autobiografia ostatniego menadżera Jacksona, Rona Weisnera , zatytułowana "Listen Out Loud". Mężczyzna nie mógł nie zawrzeć w książce kilku pikantnych szczegółów z życia swojego podopiecznego. Opisał w niej swoją wersję wypadku podczas kręcenia reklamy do Pepsi, kiedy to włosy artysty zajęły się ogniem, a sam doznał poważnych urazów (rzekomo od tego momentu Jackson zachwycił się chirurgią plastyczną). Feralny wypadek spowodował, że Jackson zaczął brać on silne tabletki przeciwbólowe, od których szybko się uzależnił. Gdy był w ciężkim stanie, Weisner wpadł na kontrowersyjny pomysł. Chciał uprowadzić muzyka i zawieść go do kliniki na odwyk w spokojne miejsce: Miałem zamiar go porwać przy pomocy kilku osób i zawieźć na odwyk w jakieś odosobnione miejsce - mówi mężczyzna W realizacji pomysłu miała mu pomóc siostra Jakcsona, La Toya . Jednak po jakimś czasie wycofała się z niego: I chyba dobrze się stało. Mieliśmy wątpliwości, czy nasze działanie nie zostanie uznane za uprowadzenie, choć chcieliśmy mu tylko pomóc - mówi Weisner Menadżer zakończył współpracę z artystą tuż przed jego śmiercią, opisał także ostatnie spotkanie z Królem Popu: Od dłuższego czasu nie wyglądał zbyt zdrowo,... East News Joe Jackson nie żyje! Ojciec Michaela Jacksona przegrał walkę z rakiem Joe Jackson nie żyje! Ojciec Michaela Jacksona przegrał walkę z rakiem Joe Jackson nie żyje. Zaledwie dwa dni temu, 25 czerwca, minęła 9. rocznica śmierci Michaela Jacksona , a dziś w mediach pojawiły się smutne informacje dotyczące ojca słynnego na całym świecie wokalisty. Założyciel i menadżer zespołu "The Jackson 5", w którym Michael rozpoczynał swoją karierę, zmarł w wieku 89 lat. Kilka dni temu media informowały, że ojciec Michaela Jacksona trafił do szpitala- niestety, teraz okazuje się, że 89-letni menadżer muzyczny przegrał walkę z nowotworem. Ojciec Michaela Jacksona cierpiał na raka trzustki. Kilka lat temu przeszedł również udar i miał trzy ataki serca- od 2015 roku był niewidomy. Jak podaje portal Joe Jackson zmarł w środę, w Los Angeles. Zobacz także: Michael Jackson został zamordowany?! Jego córka Paris nie ma wątpliwości: "To było przygotowane" Joe Jackson nie żyje. Ojciec Michaela Jacksona zmarł dwa dni po 9 rocznicy śmierci piosenkarza. Małgorzata Rozenek-Majdan Ślub od pierwszego wejrzenia Trendy w koloryzacji włosów na wiosnę i lato 2022. Te odcienie robią mocne wrażenie Dopamine dressing to najgorętszy trend sezonu. Obłędną koszulę w stylu Małgorzaty Rozenek-Majdan kupisz w Sinsay za 39,99 Klaudia Halejcio w najmodniejszych spodniach tego lata. Podobne kupisz w Sinsay za 35 zł Urszula Jagłowska-Jędrejek Anna Lewandowska w modnym swetrze ponad tysiąc złotych. W Sinsay kupisz podobny za 50 złotych! Aleksandra Skwarczyńska-Bergiel Najmodniejsze buty na wiosenno-letni sezon. Te modele ma w szafie każda it-girl Pod koniec stycznia 1984 roku Michael Jackson wziął udział w nagraniach spotu reklamowego marki Pepsi. Po latach okazało się, że ten dzień zmienił króla popu na zawsze. Michael Jackson po wypadku w 1984 roku nie był tym samym człowiekiem /Amanda Edwards /Getty Images W 1984 roku Michael Jackson był największą gwiazdą popu na świecie. Wejść na kolejny poziom sławy pomógł mu jego kultowy już album "Thriller", na którym oprócz numeru tytułowego, znalazły się takie hity jak: "Billie Jean", "Beat It" i "Human Nature". Nic więc dziwnego, że Jackson zaczął otrzymywać propozycję występów w reklamach, a umowy opiewały na wiele milionów dolarów. Jedną z marek, która nawiązała współpracę z Jacksonem, była Pepsi. W jednym ze spotów miał zatańczyć specjalną choreografię do numeru "Billie Jean". W pewnym momencie podczas kręcenia reklamówki umieszczone na scenie środki pirotechniczne zapaliły się zbyt wcześnie i wokalista nie zdążył z niej zejść. Włosy piosenkarza zajęły się od ognia, ale początkowo nieświadomy niczego artysta tańczył dalej. Na ratunek gwiazdorowi natychmiast ruszyli jego ochroniarze, w tym jego zaufany współpracownik, Mike Brando. Po doraźnej pomocy na planie, Jackson został przewieziony do Centrum Medycznego Cedars-Sinai, a następnie do specjalistycznego szpitala leczącego oparzenia. Dzień po przyjeździe Jackson opuścił placówkę, a jak twierdzili jego przedstawiciele, wokalista był w dobrym stanie. Jak się jednak okazało, tragedia na planie na zawsze odcisnęła piętno na artyście. Według "US Weekly" król popu "nigdy nie był już taki sam po tym wydarzeniu". To właśnie przez dotkliwe poparzenia głowy, w szpitalu gwiazdor dostał silne leki przeciwbólowe, od których w przyszłości się uzależnił. "Michael miał niską odporność na ból, a jego strach przed cierpieniem był nieprawdopodobny" - mówiła w 2009 roku przed sądem Debbie Rowe, była żona Jacksona. "Ci idioci przez cały czas aplikowali mu leki, zupełnie nie dbając o jego zdrowie" - tłumaczyła w tamtym czasie. W podobnym tonie na temat uzależnienia Jacksona wypowiadał się jego brat, Tito Jackson. Już po śmierci Jacksona (25 czerwca 2009 roku) odkryto jeszcze jeden skutek tragicznych wydarzeń z 1984 roku. Okazało się bowiem, że piosenkarz był zmuszony do noszenia peruk. "Sekcja zwłok wykazała, że jego ciało pokryte było bliznami i śladami po licznych operacjach plastycznych. Miał je za uszami, przy nosie, u podstawy szyi i na nadgarstku. Na ramionach widoczne były rany kłute spowodowane przez wstrzykiwanie leków nasennych" - donosiły media już po śmierci gwiazdora. Na głowie lekarze Jacksona odkryli liczne blizny po rozległych oparzeniach. Obrażenia były tak poważne, że król popu nie mógł liczyć na to, że jego włosy odrosną same. W dodatku Jackson łysiał z przodu czaszki. To wszystko doprowadziło, że gwiazdor zdecydował się na noszenie peruk. Wokalista zrobił jednak wszystko, aby o tym fakcie nie dowiedziały się media. Wokalista po swoim wypadku podupadł również na zdrowiu psychicznym. Osoby z jego otoczenia wspominały w relacjach, że artysta stał się podejrzliwy i nieufny. "Po tym wypadku Michael bardzo cierpiał i jego psychika została kompletnie zburzona. Ból i leki całkowicie go odmieniły. Wcześniej Michael panował nad własną karierą. Po wypadku nie zrobił się bardziej humorzasty, ani nie zmienił swojego stosunku do mnie, ale stał się innym człowiekiem" - wspominał David Gest, przyjaciel Jacksona.

wypadek michaela jacksona pepsi